Bohater narodów rzucony na kolana w Berlinie. Niczym gladiator, sam przeciwko bandzie uzbrojonej w "gumowe" stroje. Dlaczego jego trener pozwolił na to? Odpowiedź jest prosta. Phelps każdą porażkę zamienia w paliwo do pracy. "Zawsze uczyłem go jak pokonać przeciwności losu" - mówi Bowman. Najlepszy duet w pływackim świecie w wywiadzie dla londyńskiego The Times. Przed Wami: Michael Phelps i Bob Bowman.

 

 

 

 

100 kraulem to pewien etap Twojej wędrówki do Londynu w 2012. Większość ludzi jeszcze tego nie widzi. Zaślepieni przez lśniące stroje i fakt, faktem w Berlinie byłeś półtorej sekundy za wszystkimi. Jak się zapatrujesz w ten sprinterski pościg?

Michael Phelps: Z tego co tutaj napływałem, jestem nawet zadowolony. Nie mówie, że skacze z radości ale też nie jestem zrozpaczony. Nie jestem na najlepszej pozycji, ale też nie jestem najgorszy. Ciągle w mojej głowie siedzi ta "setka" i napewno w tej kwesti nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.

Bob Bowman: Po 1 Stycznia przyszłego roku, 100 kraulem będzie wyścigiem pełnym niespodzianek. Bez strojów, ostatnie 20 m będzie decydowało o wszystkim. Żeby się liczyć w stawce musisz mieć dobry finisz, a Michael nigdy nie miał z tym problemu.

Czym dla Ciebie jest porażka?

MP: Porażka ma dla mnie wiele znaczeń. Jeżeli dałem z siebie wszystko i zostałem pokonany, to w tej sytuacji nie mam wiele do powiedzenia. Zrobiłem to co do mnie należało. Porażki motywują mnie do pracy. Po tym jak Tom Malchow pokonał mnie na 200 delfinem (Pan Pacs 2002), już nigdy nie chce przegrać tego wyścigu. Ten wyścig chodzi za mną do dziś. To ważne jak tak małe rzeczy potrafią motywować. Porażka zostaje na długo w tobie. Z drugiej strony często pomaga. Jeżeli przegrałem bo nie byłem przygotowany, to następnym razem zrobie wszystko żeby być w pełni formy.

Które z porażek zapadły Ci najgłębiej w pamięć?

MP: 

  • W 2001 roku pobiłem Rekord Świata na 200 delfinem. W 2002 roku, podczas Pan Pacs, Tom Malchow wygrał ze mną na ostatnich metrach. 
  • Porażka z Ianem Crockerem na 100 delfinem podczas Mistrzostw Świata w 2003. 
  • Finał 200 kraulem podczas IO w Atenach.
  • 100 delfinem podczas MŚ w 2005. Spojrzałem na tablice, zobaczyłem 50 z hakiem, w geście zwycięstwa rzuciłem ręce w góre, jednak po chwili zorientowałem się że to nie ja. Straszny wstyd.
Jak to jest nie wykonać czegoś co się planowało?
 
MP: To po prostu kolejna nauka na przyszłość i zdobywanie doświadczenia. Jeżeli coś poszło nie tak, wróc do początku i popraw to co musisz poprawić. Zawsze możesz spróbować jeszcze raz. Kiedyś miałem rozmowe z reprezentacją USA juniorów. Mówiłem im że każdy w swojej karierze ma gorsze i lepsze dni. Jednak, z każdego startu musisz wynieść lekcję. To jedyna droga.
 
Myślałeś w taki sam sposób jak byłeś młodszy? 
 
MP: Zawsze wyznaczałem sobie cele. Bliższe i dalsze. Kiedy byłem dzieciakiem wszystko szło jak po maśle. Na mojej drodze nie było żadnych przeszkód. Jednak gdy takie się pojawiły nie wiedziałem co robić. Wtedy właśnie nabierasz doświadczenia. Na swojej drodze spotkałem wielu znakomitych ludzi, którzy pomogli mi i sprawili że pływałem szybciej.
 
Myślisz, że poszczęściło Ci się w życiu?
 
MP: Szczęście? Jeżeli czegoś pragniesz, myślisz o tym, nie poddawaj się i rób wszystko żeby to osiągnąć. Wiadomo, urodziłem się z talentem do czegoś. Zakochałem się w pływaniu od samego początku. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jak bardzo jesteś w stanie poświęcić samego siebie. Jeżeli czegoś pragniesz, nie ważne co to jest, pracuj ciężko a napewno to osiągniesz.
 
BB: Czy miał szczęście w Pekinie na 100 delfinem? Napewno. Jednak za tym wszystkim kryją się lata ciężkiej pracy. Mike wykonał tysiące ruchów które pozwoliły wykształcić szybki finisz na miare złotego medalu. Po prostu pomógł swojemu szczęściu.
 
MP: Dokładnie. Na szczęście trzeba ciężko zapracować. 
 
Twój iPod to przede wszystkim Young Jeezy i tym podobne. Czy Bob Bowman próbował przerzucić Cię na coś bardziej wyrafinowanego?
 
MP: Nie...chyba tylko na country.
 
Nic z klasyki? 
 
(Phelps z wielkim uśmiechem na twarzy): Nie, nie, jeszcze nie.
 
BB: Nie ma mowy. Concierto de Aranjuez zdecydowanie nie dla niego! 
 
Ludzie mówią, że jesteś jak automat. Zgadzasz się z tym?
 
MP: Pamiętam jak Marianne Limpert (medalistka IO) powiedziała mi kiedyś: "Myślałam, że jesteś jak ten króliczek Duracella, że możesz tak do nieskończoności." Odpowiedziałem: "Marianne, jak widzisz, wcale tak nie jest. Jestem zwykły. Robie coś sam dla siebie. Mam cele i zależy mi na ludziach którymi się otaczam bo oni pomogli mi dojść do tego gdzie teraz jestem."
 
BB: Nie osiągniesz nic bez wyznaczania sobie celów.
 
MP: Musisz doświadczyć wszystkiego na własnej skórze. Wszystko co jest za mną, jest moje. To się nazywa doświadczenie. 
 
W jakich konkurencjach chcesz wystartować w 2012?
 
MP: Mama nigdy nie popuści mi 200 delfinem. To coś rodzinnego. Moje dwie siostry były specjalistkami na tym dystansie. Mój pierwszy rekord świata pobiłem właśnie na tym dystansie. Mam szczególny sentyment do tej dwusetki i napewno jej nie odpuszcze.
 
Jak oceniasz swoje występy w Pucharze Świata w tym roku?
 
MP: Wiem, że nie jestem w formie. Brakuje mi troche systematyczności. Są dni kiedy budze się rano i nie mam ochoty nic robić...więc nie robie nic. Moim zdaniem, zmuszanie samego siebie mija się z celem.
 
Jeżeli dalej będziesz się zmuszał do treningu, będzie to oznaczać koniec Twojej kariery?
 
MP: Tak.
 
BB: Zgadza się. 
 
Więc jak możemy interpretować Twoje ostanie występy?
 
BB: On nie musi być najlepszy w listopadzie. Ważne, żeby był w formie w lato przyszłego roku. Staramy się przygotować dobrze do każdego startu, jednak nasz cel to Shanghai (MŚ 2011) no i oczywiście Londyn w 2012. To są najważniejsze cele i tego będziemy się trzymać.
 
 Dla The Times rozmawiał Craig Lord
Wyświetleń: 1987
Komentarze (11)add comment

Krzysiek

Krzysiek

jeden z lepszych wywiadow ostatnich miesiecy
 
listopad 21, 2009
Głosy: +0

FoOkA

0

Super wywiada , naprawdę pierwsza klasa !

"Są dni kiedy budze się rano i nie mam ochoty nic robić...więc nie robie nic. Moim zdaniem, zmuszanie samego siebie mija się z celem."
A moim zdaniem nie robienie niczego to olanie treningu więc to dziwne .. właśnie wtedy kiedy się nie chce trzeba to pokonać i iść ciężko trenować!
 
listopad 21, 2009
Głosy: +0

aras

0

phelps to inna liga. nie robi nic wbrew sobie. jak sie bierze za trening to zawsze na 100% - to czyni z jego ewenement
 
listopad 21, 2009
Głosy: +0

mlodyplywaczek

patison

Już nie mogę się doczekac pierwszych ważniejszych zawodów w 2010r. Zapewne będzie Phelps i długo, długo ,długo nikt. Jeżeli jest tak jak on mówi, to on jest jednym z najlepszych sportowców w historii. Zapewne będzie tak, Bob Bowman powie,że na tych zawodach Micheal popłynie żabą wszyscy żabkarze będą już walczyc o drugie miejsce. Na innych dystansach będzie podobnie.
 
listopad 22, 2009
Głosy: +0

dzawor.

0

Zapewne będzie Phelps i długo, długo ,długo nikt.


już nie przesadzajmy. Przecież Laszlo Cseh pływał zawsze w szortach i ścigał się zmiennym z Phelpsem do tego dojdzie mu lochte, żabą Hansen i Kitayima to zwolennicy szortów, w kraulu możemy być świadkami wielu niespodzianek od stycznia.

"Są dni kiedy budze się rano i nie mam ochoty nic robić...więc nie robie nic. Moim zdaniem, zmuszanie samego siebie mija się z celem."


nie wiem jak to się miało z propagandą, ale słyszałem, że od Aten do Pekinu to on praktycznie żadnego treningu nie odpuścił z własnej woli...
 
listopad 22, 2009
Głosy: +0

stef

0

Tekst artykulu sugerowal,ze Phelps w wywiadzie ustosunkuje sie do "gumowych" strojow uzbrojonej bandy z ktora ostatnio plywal.Nie zrobil tego.Pokazal kulture jako czlowiek i plywak.
 
listopad 22, 2009
Głosy: +0

Krzysiek

Krzysiek

Tekst artykulu sugerowal,ze Phelps w wywiadzie ustosunkuje sie do "gumowych" strojow uzbrojonej bandy z ktora ostatnio plywal.

Gratuluje umiejetnosci czytania ze zrozumieniem...
 
listopad 22, 2009
Głosy: +0

patryczek

0

sorry krzychu ale chyba ty musisz sie nauczyc czytac ze zrozumieniem . . . .
 
listopad 23, 2009
Głosy: +0

dawidszwedzki

0

czy ktoś pamięta porażkę na 200 dow z Biedermannem.Phelps zaraz po wyścigu nawet mu nie pogratulował.To ma być "jeden z najlepszych sportowców na świecie",który nawet nie umie pogratulować lepszym od niego.A co z Marychą po Pekinie i jeźdie po alkocholu po Atenach.Osobiście nie sądzę żeby to był "jeden z najlepszych sportowców na świecie"
"Są dni kiedy budze się rano i nie mam ochoty nic robić...więc nie robie nic. Moim zdaniem, zmuszanie samego siebie mija się z celem."
Ciekawe co on zrobi gdy przed Londynem nie będzie chciało mu się trenować
Myślę że jest to wymówka przed tym,że nie chce mu się trenować.Nie uważam
więc go za "jednego z najlepszych sportowców na świecie". Spójszcie na Thorpa-czy on palił marychę albo jeźdźił po pijanemu.
 
listopad 24, 2009
Głosy: +0

pier0n

pier0n

To co Phelps robi poza basenem nie powinno nikogo interesować. To czy lubi wypić albo zapalić jest jego sprawą. Wiadomo, że nie świeci przykładem dla najmłodszych. Czasem się motywuje czasem mu się nie chce. Phelps ma swoje słabości jak każdy inny normalny człowiek. Dla mnie o wielkości tego sportowca świadczy fakt że zdobył on więcej złotych medali na IO niż reprezentacja Polski razem wzięta.
 
listopad 24, 2009
Głosy: +0

dawidszwedzki

0

W takim razie Phelps jest sportowcem tylko na basenie a po trwningu może robić co mu się podoba?Ja sądzę że nie.
 
listopad 25, 2009
Głosy: +0

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy

Pływacy na Topie

Peter Vanderkaay

W Charlotte królował na długim dystansie. Wygrał klasyfikację generalną i dzięki temu stał się bogatszy o 20 tysięcy dolarów. Wow.

Rebecca Soni

2:22 na 200 klasycznym w normalnym stroju napewno robi wraźenie. Warto dodać, źe w Charlottle startowała bez odpuszczenia.

Konrad Czerniak

Aktualnie najszybszy w Europie na 100 motylkowym. W Gliwicach prawdopodobnie nie da nikomu szans w sprintach na 50 i 100 metrów.

2007 - 2010 © Polski Portal Pływacki - plywanie.net
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt strony oraz wykonanie
Laif Media